środa, 20 czerwca 2012

żadne takie.

Jako ,że blogerka modowa ze mnie żadna zajmę sie chyba moimi spostrzeżeniami.
Zastanawiam się też jak duże może być zapotrzebowanie polskiego internetu na tzw. Szafiarki
Rozumiem ,że zawsze może wybic się ktoś nowy, że moda nie ma końca, że temat jest niewyczerpany. Podobnie jak z urodową stroną youtuba, może powstać jeszcze biliard kont z których dziewczyny będę się dzieliły które rzeczy w rossmanie warto kupić. Ale z ilu tych rad skorzystamy? Ile rzeczy się powtórzy? Ile osób sie do tego nie nadaje?
Bynajmniej nie jest to mój atak na całą modową strefe, w sumie też jestem "laską" też kręcą mnie nowe pomadki, butki czy torebki. Ale czasem chce mi się płakać jak widzę niesympatyczne blogerki, mówiące o tych samych kosmetykach on&on, Jakby nie miały polotu, jakby nikt nie zwracał uwagi czy ktoś mówi z sensem czy nie. Kolejna rzecz bardzo młode blogerki, może jestem krytyczna twierdząc ,że małe dziewczynki nie powinny mieć nic wspólnego z blogowaniem i pokazywaniem się w internecie. Ale czy 11 latka może być świadoma co niesie ze sobą pokazywanie się i opowiadanie o sobie w sieci, jak bardzo mogą ją skrzywdzić psychicznie nieżyczliwi internauci. Jak wiele niewłaściwych rzeczy może jej sie stać. I czy bycie blogerką tylko po to by być blogerką nie jest trochę próźne? Jeżeli rzeczywiście moda Cię kręci i masz coś do powiedzenia to śmiało, ale co jeśli jesteś tu tylko po to żeby tu być. Czy to ma sens?
Fakt faktem, że komentujący jak i sami blogarzy są zazwyczaj o niebo milsi niż  wszyscy błyszczący elokwencją facebookowi działacze. Z których połowa pisze coś nie wcelu konstruktywnego wypowiedzenia sie pod postem, ale by wyrzyć się z swoich frustracji, wyładować swoją agresje lub zdobyć dużo "lajków". Za czym idzie brak kultury, coś czego nienawidzę. W internecie mało kto myśli o szacunku do drugiego człowieka.  Szacunek nie jest ZAWSZE SPOKO.
Potwory 21 wieku to TROLLE INTERNETOWE i nawet ja się ich boje.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz